czwartek, 15 listopada 2012

Rozdział 1 - Twoje niedoczekanie.


*Emily*

- Gotowa? – przyjaciółka weszła do mojego domu jak zwykle uśmiechnięta. Jak ja jej zazdroszczę. Ma kochającą rodzinę. Jej mama,  blondynka, to po niej Caroline odziedziczyła te wspaniałe gęste blond włosy i głębokie niebieskie oczy, Ashley Grey jest zabawną, otwartą i szczerą 38-letnią kobietą. W zasadzie to moją ciocią, bo przyjaźnimy się z Caroline od przedszkola, czyli już jakieś… O matko! To już 15 lat! Jej tata, zabawny 40-latek, w ich domu zawsze jest pełno śmiechu i radości, czyli atmosfery, której mnie bardzo brakuje. To oni pomogli mi, gdy tak bardzo tego potrzebowałam. Łzy napłynęły mi do oczu na wspomnienie tego wszystkiego. – Ej! – Caroline zauważyła moją minę, szybko podeszła i przytuliła mnie. – Nie myśl o tym, kochana.

- Idziemy? – spytałam, próbując skierować swoje myśli na inny tor.

- Sophie też już gotowa?

- Tak, ciociu! – wykrzyknęła mała zbiegając po schodach i wpadając Caroline w ramiona.

- No to idziemy. – klasnęła w dłonie blondynka i otworzyła drzwi. Wzięłam z szafki torebkę i klucze, poczym zamknęłam dom i udałyśmy się do centrum handlowego, w którym miał być dziś charytatywny koncert One Direction. Swoją drogą to Caroline też ma pomysły – zaśmiałam się pod nosem.

        Kiedy dotarłyśmy na miejscę, trochę przeraził mnie widok tłumu wrzeszczących fanek. No tak, w końcu koncert takich gwiazd to niezłe wydarzenie. Od razu wzięłam Sophie na ręce, żeby mi nigdzie nie uciekła.

- Tylko się mnie pilnuj. – powiedziałam, a ona tylko skinęła głową i zaczęła mierzyć wzrokiem to co ją otaczało.

- No musisz przyznać, że niezłe z nich ciacha. – powiedziała przyjaciółka patrząc na scenę.

- No nieźli są. – przytaknęłam bez emocji, bo plan Caroline nie wydawał mi się szalony. On był niemożliwy do spełnienia. Przepychałyśmy się jak najbliżej sceny, w między czasie Caroline wzięła ode mnie Sophie, bo stwierdziła, że to ona chce ją nosić. Wiadome jest, że nie protestowałam, bo Soph ma już 3,5 roku i nie jest taka lekka jakby się mogło wydawać.

 

*Harry*

        Śpiewaliśmy właśnie ‘I want’, kiedy zauważyłem pod sceną drobną blondynkę z dzieckiem na rękach, kołyszącą się w rytm muzyki i śpiewającą razem z nami. Wyglądała na około 18-20 lat, więc 4 letnia dziewczynka na jej rękach trochę mnie dziwiła. No cóż.. Może wpadka – pomyślałem. Obok niej stała średniego wzrostu szczupła i ładna brunetka. Po dziewczynie z dzieckiem spodziewałem się bardziej chłopaka stojącego obok. Obie dziewczyny były naprawdę ładne i obie wpadły mi w oko. Z blondynką złapałem przez chwilę kontakt wzrokowy i uśmiechnąłem się do niej, ona odwzajemniła gest, pokazując rządek równych, białych zębów. Kiedy patrzeliśmy sobie przez chwilę w oczy przeszedł mnie jakiś dziwny prąd. Zakochanie? Pff.. Harry Styles się nie zakochuje. To w nim się zakochują.

 

*Emily*

        Po zakończonym występie mała bardzo chciała iść po autografy i zdjęcia do chłopców, Caroline oczywiście też spodobał się ten pomysł, więc obie naciskały mnie, żebyśmy tam poszły.

- Spójrzcie ile tam jest osób. Nie będę się pchała z mała w taki tłum. – powiedziałam stanowczo.

- To poczekamy, aż się zmniejszy. – odpowiedziała blondynka, twardo stawiając na swoim.

- To może w tym czasie pójdziemy na lody? – zaproponowałam, bo kolejka, która ustawiła się do chłopców była naprawdę gigantyczna!

- Tak! Ja chce lody! – krzyknęła Sophie.

- Okey, ale jeszcze tu wrócimy. – patrzyła na mnie czujnym wzrokiem Caroline, podejrzewając pewnie, że chce się wymigać. Ale chyba ja też miałam ochotę tam iść i poznać tych chłopaków.

 

*Harry*

Rozdawaliśmy autografy i pozowaliśmy do zdjęć z fanami, więc uśmiech nie schodził nam z twarzy. Naprawdę lubimy to co robimy i sprawia nam to mnóstwo radości, a takie spotkania z fanami dają nam siłę i motywację do działania. Jednak podpisując każdy autograf, wypatrywałem dziewczyny, która stała pod sceną. Nie mogę zapomnieć jej twarzy i wzroku. I tego uczucia, które mnie przeszyło gdy patrzyłem jej w oczy.  Nie! Harry! Nie zauroczyłeś się w niej! To tylko fanka, jak każda inna. Tylko, że w tej jest coś szczególnego…

- Harry.. – szturchnął mnie ramieniem Malik.  – Mówię coś do ciebie!

- Sory, zamyśliłem się. – powiedziałem, a przed oczami znów miałem postać blondynki. Fanek było już coraz mniej, więc niedługo pewnie będziemy się zbierać. A ja muszę zobaczyć tą dziewczynę spod sceny po raz drugi.

- O czym tak myślisz? – zaśmiał się Zayn.

- Nieważne. – odchrząknąłem i wróciłem do podpisywania. – Dla kogo? – spytałem nie podnosząc wzroku na osobę stojącą przede mną.

- Dla Caroline. – usłyszałem melodyjny głos i wtedy spojrzałem na blondynkę stojącą przede mną.

- Caroline… Piękne imię. – uśmiechnąłem się zalotnie. – Chcesz też zdjęcie.

- No pewnie. – zaśmiała się blondynka. Zrobiliśmy sobie zdjęcie, a ja chciałem ją jeszcze na chwilę zatrzymać.

- Podasz mi swój numer? – spytałem nieśmiało i spojrzałem jej w oczy. W piękne, bezkresne niebieskie oczy.

- Jeśli mi obiecasz, że zrobisz z niego użytek. – odpowiedziała uśmiechając się zalotnie.

- Obiecuję. – odwzajemniłem uśmiech ukazując szereg białych zębów i dołeczki w policzkach. – Masz śliczne oczy. – powiedziałem.

- Dziękuję. – zarumieniła się, poczym pochyliła się nad stołem, odkrywając trochę dekolt i chwyciła długopis i kartkę, żeby zostawić mi na niej swój numer.

- To ja dziękuję. – uśmiechnąłem się szelmowsko.

- Za co? – spytała.

- Za to. – pomachałem jej kawałkiem kartki, na której przed chwilą zapisała swój numer. Uśmiechnęła się i podeszła po autograf do Malika.

 

*Emily*

- Sophie poczekaj! – goniłam dziewczynkę, która gdy tylko postawiłam ją na ziemi pobiegła do stolika, przy którym stało już teraz tylko dziewczyn, szczerzących się do chłopaków. Jednak na darmo, bo ona była już przy stoliku. Fakt, że była trochę na mała nie pozwalał jej nawet spojrzeć ponad blat co wyglądało komicznie, więc szybko podeszłam i wzięłam ją na ręce. – Prosiłam, żebyś na mnie poczekała. – skarciłam ją.

- Przepraszam. – spojrzała na mnie błagalnie.

- Sophie proszę nie uciekaj mi tak. – dodałam.

- Wybaczcie, że przerywam wam tą jakże rodzinną chwilę, ale dla kogo ma być autograf? – spytał nieprzyjemnie mulat, chyba Zayn.

- Dla Sophie. – odpowiedziałam, patrząc na niego chłodno.

- Jeszcze coś? – spytał znów niegrzecznie, podając małej kawałek kartki.

- Ja chcę zdjęcie. – powiedziała szczęśliwa.

- Sophie, wydaje mi się, że pan nie ma ochoty na zdjęcia. – powiedziałam, a dziewczynka posmutniała. Chłopak zmierzył mnie wzrokiem i wyciągnął ręce, żeby wziąć ode mnie małą. Podałam mu ją i wyciągnęłam telefon, żeby zrobić im zdjęcie. - Dzięki. – mruknęłam, gdy oddał mi ją. Chłopak siedzący obok Zayna, brunet z burzą loków na głowie, chyba Harry przyglądał się całemu zdarzeniu.

- Taka młoda, a dziecko sobie strzeliła. – mruknął pod nosem mulat. Teraz to już przesadził.

- Co powiedziałeś?! – spytałam wściekła.

- To co słyszałaś.- powiedział bezczelnie. – Wpadka tak? – dociekał chamsko. Co za dupek!

- Wpadką to byłeś ty! – krzyknęłam wściekła.

- Nie potrafisz się przyznać, że wpadłaś z chłopakiem? To się zdarza. – powiedział ironicznie patrząc na mnie zawistnie.

- Posłuchaj mnie dupku! – patrzyłam na niego z ogromną wściekłością. – Może ty byłeś wpadką.. Może rodzice cię nie wychowali. Ba! Na pewno cię nie wychowali! Więc pozwól, że ja udzielę ci małej lekcji dobrego wychowania. – mówiłam zaciskając pięści ze wściekłości. – Punkt 1: nigdy nie oceniaj ludzi po pozorach! Bo Sophie to moja siostra. – mówiłam dalej patrząc mu w oczy, w których zaczynałam widzieć skruchę. – Punkt 2: trzymaj dziób na kłodkę, nawet jeśli masz wielką ochotę coś powiedzieć, zostaw to dla siebie! – ciągnęłam monolog i czułam, że łzy wściekłości pojawiają się w moich oczach.

- Może ciebie rodzice nie wychowali. Tego już się nie da zmienić. – powiedział bez emocji. – Ale przekaż im ode mnie, żeby twoją siostrę – wskazał na Sophie, która patrzyła na całą sytuację - wychowali lepiej. – dupek trafił w mój czuły punkt. Łza spłynęła mi po policzku. – A tak poza tym to ładna jesteś. – powiedział z uśmiechem.

- Pieprz się! – krzyknęłam i odwróciłam się na pięcie i odeszłam.

- Jeśli zgodzisz się ze mną. – mówił pewny siebie. – Poczekaj!– złapał mnie za nadgarstek. – Ostry masz charakterek. – powiedział. – Lubię takie. – uśmiechnął się.

- A ja nie lubię dupków! – krzyknęłam i wyrwałam mu się. – Gwiazdorek.- prychnęłam. – Idiota. – dodałam. Otarłam łzy z policzków i odeszłam kawałek dalej, żeby usiąść i ochłonąć.

- A co to znaczy dupek? – spytała Sophie

- To bardzo nieładne określenie i nie powinno się tak do nikogo mówić. – usłyszałam głos, który przed chwilą wyprowadził mnie z równowagi. – A jak już się tak mówi, to trzeba przeprosić. – powiedział triumfalnie.

- Twoje niedoczekanie. – mruknęłam.

- To może mi chociaż powiesz jak masz na imię? – spytał.

- Nie wydaje mi się, aby ta informacja była ci do czegoś potrzebna. – odpowiedziałam oschle i wzięłam małą na ręce. Zmierzyłam go wzrokiem i wyszłam z centrum.



~*~
 

 
Jest rozdział 1 ;) Co o nim sądzicie?
+ Pomyślałam, że zrobię wam zachętę na dodawanie komentarzy i dodam kawałek rozdziału 2. ;D
 
 
"- Jesteś śliczna. – mówiłem trzymając jej twarz w dłoniach. Dzieliło nas kilka centymetrów.
- A ty przystojny. – odparła figlarnie się uśmiechając.
- Podobasz mi się. – patrzyłem jej głęboko w oczy i czułem jakby oprócz nas nic innego nie istniało. – Bardzo.. – szepnąłem, zbliżając swoje usta do jej delikatnych warg. Niczego w tym momencie nie pragnąłem tak jak pocałunku z tą przepiękną brunetką. Chciałem poczuć już smak jej warg. Poczuć jej bliskość. Jedną ręką objąłem ją w talii, a drugą zagarnąłem jej kosmyk włosów za ucho. – Bardzo…"
 
To taka mała motywacja ode mnie, dla was ;)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Prolog


Dzień 18 urodzin. Wymarzony dla każdego nastolatka, czyż nie? Oczywiście, że tak… W końcu będziesz pełnoletnia, będziesz mogła robić co chcesz… Pić legalnie, palić, jeździć samochodem. Będziesz DOROSŁA. No właśnie. To ostatnie słowo przyprawiało Emily o dreszcze. DOROSŁOŚĆ, jeśli nie wiąże się z niczym innym oprócz ukończenia 18 roku życia to faktycznie nie brzmi wcale tak tragicznie. Gorzej gdy mówiąc DOROSŁA mamy na myśli: odpowiedzialna, zaradna, pracująca, zajmująca się domem i dzieckiem, a przez to samotna i smutna. Bo kto znalazłby czas na spotkania ze znajomymi, musząc codziennie zrobić zakupy, odebrać dziecko ze żłobka, zająć się nim, posprzątać dom, a kiedy mała pójdzie już spać przychodzi czas na naukę na zajęcia. Pewnie gdyby miała wsparcie od chłopaka byłoby łatwiej. Ale ona nie chce mieć chłopaka. Nie potrzebne jej dodatkowe kłopoty, ‘Jak będę chciała pocierpieć to sobie palec drzwiami przytrzasnęmówiła gdy przyjaciółka pytała ją czemu nie chce nawet spróbować.

~*~

- Caroline zrozum, nie potrzebuję więcej problemów niż już mam. – powiedziała brunetka, odgarniając sobie kosmyk włosów za uszy.

- Em… Komu chcesz to wmówić? Czego się tak boisz? – pytała troskliwie blondynka, upijając łyk swojej kawy. – Przecież obie wiemy, że byłoby ci łatwiej gdybyś znalazła odpowiedzialnego chłopaka. Taki, który pomagałby ci przy Sophie, przy domu. Kogoś z kim w przyszłości mogłabyś ułożyć sobie życie.

- O jakim układaniu sobie życia ty mówisz?! – wykrzyknęła Em, jednak po chwili ucichła, bo przypomniała sobie, że Sophie śpi. – Jak mam sobie ułożyć życie?! – powiedziała już ciszej. – Poza tym obie wiemy, że żaden chłopak w naszym wieku nie jest na tyle odpowiedzialny, żeby podjąć się TAKIEGO związku.

- On nie musi być w naszym wieku. – ciągnęła z nadzieją blondynka. – Przecież nie każdy facet jest taki zły.

- Już zapomniałaś jak cierpiałyśmy przez złamane serca?! – dziewczyna znów się uniosła. – Zapomniałaś w jakiej byłyśmy rozsypce? Wszystko było beznadziejne, nie miałyśmy ochoty do życia. A ja teraz nie mogę sobie pozwolić na coś takiego. – powiedziała odpowiedzialnie.

- Nie musisz od razu się zakochiwać. – objęła przyjaciółkę ramieniem.

- A co, wybiorę sobie moment? – prychnęła - Caroline ty też wiesz, że to tak nie działa. Zakochasz się kiedy najmniej będziesz tego oczekiwała. A jeśli zakochasz się w złym facecie, to długo, długo będziesz się po tym zbierać.

- Okey. – poddała się – Ale.. – dodała pod olśnieniem.

- Nie dasz mi spokoju, co? – spojrzała na nią brunetka.

- Jak ty mnie dobrze znasz. – rozpromieniła się.

- To jaki pomysł masz tym razem? – spytała Emily podejrzliwie patrząc na przyjaciółkę.

- Więc… - zaczęła tajemniczo blondynka.

- Poczekaj, Sophie płacze. – Em spojrzała przepraszająco na przyjaciółkę i pobiegła schodami do pokoju dziewczynki. – No już aniołku, nie płacz. – przytuliła małą do siebie i ucałowała w czoło.

- Śniły… Mi… Się.. Potwory… - łkała dziewczynka, wtulona w Emily.

- No już… Spokojnie. Jestem tu. – dziewczyna mocniej przytuliła dziecko. – To był tylko sen. – uspokajała ją. – Chodź zejdziemy na dół i przywitasz się z ciocią Caroline.

- Ciocia! – wykrzyknęła mała i wyciągnęła rączki w stronę blondynki gdy weszły do kuchni.

- Sophie! Chodź tu malutka. – uśmiechnęła się przyjaźnie dziewczyna i wzięła na ręce małą. – Czemu płakałaś? – spytała.

- Śniły mi się potwory. – odparła dziewczynka.

- Soph, chcesz soczku? – zapytała troskliwie brunetka wyciągając z narożnej szafki kubeczek.

- Mhm. – przytaknęła dziewczynka, przytulając się do Caroline.

- Jaka jest twoja ulubiona ciocia? – spytała blondynka.

- Ciocia Caroline! – krzyknęła entuzjastycznie mała i przybiły piątki. Brunetka uśmiechnęła się na ich widok. Sophie od samego początku kocha Caroline zresztą jak widać z wzajemnością. Grey jest dla niej jak druga matka.

- Więc jaki jest ten twój genialny plan? – spytała Emily, podając małej soczek i wysyłając ją do salonu, żeby obejrzała jakąś bajkę.

- Spróbujemy. – powiedziała uśmiechnięta blondynka. – Poznamy dwóch chłopaków i po prostu zaprzyjaźnimy się z nimi. Jeśli wyjdzie z tego coś więcej to fajnie, jeśli nie, będziemy miały fajną paczkę znajomych. – dokończyła zafascynowana własnym pomysłem.

- No pomysł niezły… Tylko chyba zapomniałaś o jednym ważnym szczególe.

- Jakim? – spytała blondynka upijając kolejny łyk kawy.

- Nie wyjdę nigdzie bez Sophie. – powiedziała.

- A kto mówi, że musimy poznawać chłopaków w klubie? – odparła entuzjastycznie.

- A gdzie? – spytała zdezorientowana brunetka.

- Emily, Emily!! Chodź! – zawołała mała z salonu.

- Co tam Sophie?

- Zobacz! – wykrzyknęła dziewczynka i zaczęła tańczyć w rytm muzyki, lecącej z głośników.

- Heh.. – zaśmiała się blondynka. – Taka mała a już ma gust. – dodała, patrząc na lecący w telewizji teledysk do piosenki ‘What makes you beautiful’ – Ej… Chwila to nie teledysk, tylko reklama. Będą występować w centrum handlowym! – krzyknęła podekscytowana blondynka. – I to będzie miejsce gdzie wcielimy mój plan w życie. – uśmiechnęła się .

- Pójdziemy tam? – spytała mała z nadzieją w oczach.

- Oczywiście, że tak! – odpowiedziała bez zawahania blondynka.

- Ty myślisz, że MY – podkreśliłam to słowo, myśląc raczej o sobie – Zaprzyjaźnimy się z NIMI? – znów podkreśliłam. – Hahaha… Uwielbiam twoje poczucie humoru. – dodałam.

- Jeszcze zobaczymy. – powiedziała i usiadła na kanapie obok Sophie.

 

 

 

 

~*~

Jak widać zaczęłam nowe opowiadanie ;) Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu ;)
Co sądzicie o prologu?